Często zastanawiam się nad tym, co tak właściwie daje ściąganie uczniom na przeróżnych sprawdzianach i kartkówkach. Sama przyznam, że ściągam, no ale bez przesady żeby na wszystkich przedmiotach. W sumie ściąganie może skończyć się na dwa sposoby: albo dostaniesz pozytywną ocenę (mam tu na myśli 4 i 5) na którą nie zasługujesz, albo zostaniesz przyłapany i dostaniesz 1 bez możliwości poprawy, tak jest przynajmniej w mojej szkole. Wydaje mi się, że uczniowie ściągają przeważnie z kilku powodów. Przeważnie jest tak, że uczeń jest po prostu leniwy i zamiast pouczyć się na ten spr, woli iść na dyskotekę, lub się zabawić. Czasami trudno zapamiętać wszystkie daty, sformułowania i uczniowie piszą pewne hasła, żeby sobie skojarzyć o co chodziło, no ale to jest jedno słówko, a nie przepisywanie całego tekstu ze ściągi, słowo w słowo. No i w sumie ściąganie niby jest pomocną sprawą dla uczniów, a potem na sprawdzianie większość osób dostaje oceny na które w ogóle nie zasługują. Gdyby przepytać ich z tego materiału, z którego pisali spr, nie odpowiedzieliby na ta ocenę, która dostali ze spr. Ale, kto by się tym przejmował. Zawsze wychodzi na to, że ci co ściągają mają lepsze oceny. No, ale po co? Chyba, żeby tylko zadowolić rodziców dobrymi ocenami, bo tak naprawdę wszystko wychodzi na maturze, bo ten co si uczył na sprawdziany zawsze, chociaż w najmniejszym stopniu coś z tego pamięta. Ja jedynie nie ściągam na matematyce, geografii bo na tych przedmiotach mi zależy, no i na biologii, bo łatwo mi zapamiętać wszystko.
Aguś
Nastrój:
tagi: