Ściąganie- czy potrzebne?

niedziela, 17.stycznia.2010, 14:01
Często zastanawiam się nad tym, co tak właściwie daje ściąganie uczniom na przeróżnych sprawdzianach i kartkówkach. Sama przyznam, że ściągam, no ale bez przesady żeby na wszystkich przedmiotach. W sumie ściąganie może skończyć się na dwa sposoby: albo dostaniesz pozytywną ocenę (mam tu na myśli 4 i 5) na którą nie zasługujesz, albo zostaniesz przyłapany i dostaniesz 1 bez możliwości poprawy, tak jest przynajmniej w mojej szkole. Wydaje mi się, że uczniowie ściągają przeważnie z kilku powodów. Przeważnie jest tak, że uczeń jest po prostu leniwy i zamiast pouczyć się na ten spr, woli iść na dyskotekę, lub się zabawić. Czasami trudno zapamiętać wszystkie daty, sformułowania i uczniowie piszą pewne hasła, żeby sobie skojarzyć o co chodziło, no ale to jest jedno słówko, a nie przepisywanie całego tekstu ze ściągi, słowo w słowo. No i w sumie ściąganie niby jest pomocną sprawą dla uczniów, a potem na sprawdzianie większość osób dostaje oceny na które w ogóle nie zasługują. Gdyby przepytać ich z tego materiału, z którego pisali spr, nie odpowiedzieliby na ta ocenę, która dostali ze spr. Ale, kto by się tym przejmował. Zawsze wychodzi na to, że ci co ściągają mają lepsze oceny. No, ale po co? Chyba, żeby tylko zadowolić rodziców dobrymi ocenami, bo tak naprawdę wszystko wychodzi na maturze, bo ten co si uczył na sprawdziany zawsze, chociaż w najmniejszym stopniu coś z tego pamięta. Ja jedynie nie ściągam na matematyce, geografii bo na tych przedmiotach mi zależy, no i na biologii, bo łatwo mi zapamiętać wszystko.
Zawsze lubiłam piątki. Ostatni dzień w szkole, człowiek myśli już tylko o weekendzie a nie o 7 lekcjach przez które musi jeszcze przebrnąć. No, ale zawsze taki wspaniały dzień może coś popsuć, jak choćby sprawdzian z przemysłu Polski. Nadal nic nie umiem. Jedyne co wiem, to że a Pionkach robi się materiały wybuchowe, a Opel produkowany jest w Gliwicach. I na tym kończy się cała moja wiedza. Może jeszcze czegoś się pouczę, chociaż wątpię w to, czy dam rade cokolwiek zapamiętać. No, ale napisze jutro ładnie sprawdzian i w sumie resztę dnia mam wolną, czyli prawie jak weekend. Jeszcze do zaliczenia sprawdzian z chemii, kartkówka z hiszpana i z angola i przelecą kolejne dwa tygodnie, potem kolejne dwa i będą ferie. W sumie nie mogę się ich doczekać, bo jadę pierwszy raz na narty do Austrii, a poza tym każdy biedny uczeń się cieszy bo ma wolne od szkoły. Trzymajcie kciuki za jutrzejszy sprawdzian, może kolejna notka będzie trochę mądrzejsza.

Postanowiłam coś zmienić...

niedziela, 10.stycznia.2010, 21:30
Za oknem śnieg, choć wczoraj nie zapowiadało się na to, aby chociaż jeden płatek śniegu spadł zamiast kropel wody. A tu proszę, rano wstaje a tam bielusieńko. Ruszyłam się w końcu z domu. Nie, że wyszłam do szkoły, na zajęcia taneczne czy angielki, tylko tam ze znajomymi. W takie zimno to nie każdemu się chce wychodzić. No, ale było miło... najpierw poszliśmy na kręgle, a potem mieliśmy iść do scc do kina, tylko, że już wszystkie bilety były wyprzedane. To pojechaliśmy obok do kina. Ale, pojechaliśmy 1 autem w 7 osób i powiem szczerze, że auto za duże nie było:P Dobrze, że miało przyciemniane szyby i nie było nas widać. Ja leżałam zgięta na pół a potem mnie plecy bolały. No, ale cóż...jakoś dotarliśmy:P Jutro czeka mnie kartkówka z hiszpana na która tak 5 po 10 umiem, no ale ściąga jest mam tylko nadzieje, że będzie dało się ściągać. W środę kartkówka z histy i ze speca z angola. Kurde tego speca nie mogę zawalić, bo jak narazi to jadę na samych kapach i 2. A w piątek potężny spr z gegry z gospodarki... Hmm.., ze niby mam się uczyć wszystkich miast co się gdzie wydobywa, produkuje. Bezsens totalny;> No, a co do moich zmian. To po pierwsze, zaczynam się inaczej ubierać. Chyba już stworzyłam, a raczej po woli kompletuje mój własny image. Trochę elegancji, szyku, dziewczęcego looku no i parę innych rzeczy się dorzuci i wyjdzie mój privatny image:D A po drugie chciałabym trochę zrzucić kilogramów. Wiem, że mieszczę się w BMI w normie, 167 cm waga ok. 58-60 kg. Tylko co z tego, jak mój brzuszek już nie jest taki płaski jak był kiedyś, no ale w sumie jest w miarę. Gorzej z udami, ktorych nie cierpie. Dlatego nigdy nie nosze spódnic, czy sukienek. No może w lato sukienkę założę i krótkie spodenki, a tak to cały czas w długich spodniach. No zobaczmy,y, jak na razie moja motywacja wynosi 0.

Czasami żałuje niektórych decyzji...

środa, 6.stycznia.2010, 17:55
Już po 3 dniu w szkole, trochę się już przyzwyczaiłam do codziennego wczesnego wstawania chociaż we wtorek nie poszłam na pierwszy wf, dzisiaj na polski, bo tak mi się fajnie spało, że szkoda było aż wstawać:P No, ale w sumie fatalny dzień. Żałuje, że w ogóle poszłam na speca z angola. Wiem, chciałam się więcej nauczyć, tylko jak na razie kartkówki były ze słówek, których za cholerę nie umiem się nauczyć, a jak było coś do pisania to oczywiście mało punktów dostałam, ŻE NIBY ZA PROSTY JĘZYK STOSUJE. wiem, ŻE JESTEM NA ROZSZERZENIE, ALE TO JAKAŚ TOTALNA MASAKRA. mogłabym SIĘ PRZEPISAĆ DO KOGOŚ INNEGO, NO ALE W SUMIE MAM AZ 2 OPCJE, ALBO MARNOWAĆ BEZSENSU 2 GODZINY, ALBO U KOLEJNEJ JESZCZE WIĘCEJ SŁÓWEK. to JUŻ WOLE NA TYM SPECU SIEDZIEĆ, BO I TAK MATURĘ MUSZE ZDAWAĆ;> No w sumie moje oceny ze speca to 1+ 1 2 1+, idę poprawiać tą jedną 1 w piątek, trzymajcie kciuki, mam nadzieje, że słówka zostaną w głowie a nie wylecą:P Eh...żałuje teraz że nie wybrałam bioli zamiast angola wiem że co tydzień miałabym kartkówki, ale bioli jestem w stanie logicznie się nauczyć, wszystko na logikę wziąć... No, ale pocieszam się tym, że z podstawy z angola wyjdzie mi 4 a jak dostane ze speca 2 to mam 3:D Nie jest tak źle:P Jeszcze przeżyje do wakacji i git:D

Jak ja nie lubie poniedzialków

poniedziałek, 4.stycznia.2010, 17:28
Mój najgorszy dzień w nowym roku. Tak, tak, w nowym 2010 roku. Pierwszy dzień w szkole, po dość długiej przerwie. Szkoda, że ta przerwa nie trwała do wakacji...I jeszcze 8 lekcji od 7:30. Totalna masakra z położeniem się spać o normalniej godzinie a nie o 2 w nocy, chociaż i tak zasnęłam o 1, no i trzeba wstać o tej 6:30. Uwierzcie mi, że to najgorsze, wstać rano, umyć się, zjeść i myśleć, że trzeba iść na tramwaj i dojechać do budy... eh A jutro spr z bioli, poprawa z chemii na którą muszę czekać 2 godziny, może spróbuje pogadać z moim nienormalnym nauczycielem z chemii i może pozwoli mi pisać to w innym terminie. No, ale tak na pocieszenie dnia, za 4 dni weekend i znowu będzie można odpocząć:D Nawet na tańce już mi się nie chce chodzić, już nie mam takiego zapału do tańczenia. No, ale pójdę, bo jak nic nie będę robić to zrobię się wielką tłustą kluchą;p

Święta, święta...i po świętach:(

poniedziałek, 28.grudnia.2009, 16:53
No cóż, święta już za nami. Jeszcze kilka dni wolnego, sylwester, weeked i znów do szkoły. Dzisiaj zaczęłam uczyć się o biomach, pisać sobie notatki z książki, ale szlak mnie trafił kiedy to 6 długopisów nie chciało mi pisać... No ale coś tam pobazgrałam, zresztą i tak nie wiem dokładnie z czego ten spr jest, raczej może powiem tak, wiem,że z ekologii tylko jakie tematy on obejmuje to już wyższa sztuka wiedzy:P

Święta...

piątek, 25.grudnia.2009, 18:37
Niby święta Bożego Narodzenia zawsze mają być szczególne. Wszyscy życzą sobie, by byłe wesołe, nikt się nie smucili, ale w tym roku w mojej rodzinie jakoś trudno o uśmiech. Nie ma mojego kuzyna, siostry mojej babci, brata mojego dziadka, dziadka mojej kuzynki. Tak wiele osób umarło i każdy w swym sercu nosi jakiś żal. Mam tylko nadzieje, że w kolejne święta będziemy odczuwać mniejszy ból z powodu ich starty. Juro przyjeżdża brat mojej mamy z rodzinką. Mam nadzieje, że będzie jakaś mila atmosfera, bo czasami różnie to bywa. Te święta w ogóle jakieś dziwne są. Nie ma śniegu, na wigilii jak zawsze byliśmy tylko w 6 osób, ja, mama, tata siostra, babcia i dziadek. Wiem, że mało, no ale za to jesteśmy zżyci ze sobą. Czasami dojdzie do sprzeczek, ale to jest nieuniknione. Gorzej jakby miało być nas 20 osób przy stole i każdy by się kłócił z kimś o coś. Dobra znowu narzekam a miałam już tego nie robić. Zorganizowałam sobie sylwka, tzn zaprosiłam kumpele do mnie do domu, kłopot w tym, że rodzice też zostają i przychodzą znajomi. No ale zamkniemy się w pokoju, głośno muzykę puścimy, porobimy fajne zdjęcia, może potem wrzucę linki do naszych dzieł o ile wyjdą;p A poza tym to gadałam z Tomkiem o Mirandzie. Nie wiem co jej się ostatnio stało, ale jest strasznie upierdliwa, wszystko musi być po jej myśli. Dzisiaj miał z nią pogadać i nie wiem jak tam różowa poszła, bo ma mi dopiero opowiedzieć.

Idą święta, idą święta

piątek, 18.grudnia.2009, 16:55
W sklepach tłum ludzi krzątających się by kupić jakieś prezenty. Taaa, co roku zawsze tak samo. Przygotowania do świąt, pieczenie ciast, robienie tysiąca innych rzeczy, strojenie choinki, no ale przynajmniej jest to czas z dala od szkoły, kiedy człowiek może się zrelaksować i choć przez tydzień nie patrzeć na mury szkolne. A w szkole jakaś masakra. Wim, że marudzę, że w 1 klasie mówiłam to samo, że jest ciężko w porówaniu z wcześniejszymi latami nauki. No ale jakoś w miare daje sobie radę. Najgorzej to chyba z chemią, bo będe mieć 2, no ale mysle że to i tak sukces, bo mamy takiego staruchy, ktory przyszedł nas uczyć w tym roku na zastępstwo, że nie zna podstawowych rzeczypotrzenych nam do matury, jakby ktoś chcial zdawać, tlyko ostatnio uczyłam się o hydrolizie analityczniej, gdzie obecnie się to przerabia na 2 roku studiów. I co z tego czy piszesz spr czy kartkówkę z jakiegos wyznaczonego działu, skoro i tak dostaniesz z ztego jedno zadanie a reszta zadań będzie dotyczyła aktualnego materialu, albo materiału, który dopiero zaczniemy przerabiać. Jakaś totalna pomyłka. A mianowicie udanego weekendu, jeszcze 2 dni szkoły potem i WOLNE!

Nadrabianie zaległości...

poniedziałek, 7.grudnia.2009, 16:57
Po 2 tygodniowej chorobie muszę nadrobić wszystkie zaległości. Co prawda już w zeszły poniedziałek byłam w szkole i cały tydzień chodziłam, ale jednak ten pierwszy tydzień po chorobie to byla ponowna aklimatyzacja. Przez tą całą chorobę przestałam myśleć, no ale myślę, że z powrotem wpadłam w rytm nauki. Dzisiaj masakryczny dzień, spr z chemii, kartkówka z hiszpana i fizy... W ogóle facet z chemii jest ogólnie poryty, bo powinnam pisać spr z alkanów itd, a dostałam 2 zadania z lekcji, którą robiłam 4 godziny przed spr i która nie miała być na tym spr co pisze, no ale cóż. Dobrze, że były mikołajki w szkole i koleżanka rozdawała ciastka jakieś to do pudełka powrzucałam je pytanie i klasa mi pomogła. Mam nadzieje, ze 3 dostane z tego. Jeszcze 2 spr z chemii mnie czekają, jutro spr z histy, mam nadzieje, że jak na specu u 3 klasy pisze, to spoko dam rade ściągać, a poza tym poprawa ze speca z gegry. Dosłownie przed chorobą 13 w piątek pisałam spr przed spr umiałam wszystko zaczęłam pisać i wszytko mi się pozapominało;> No a w środę kartkówka z tekstu o śnie, którego kompletni nie czaje. No ale to ze speca, może jakieś ściąganie przejdzie i dam rade coś zgalić. No i czekam tylko na koniec tego tyg, chce już wolne, bez żadnych spr i w ogóle!

Czego tak naprawde warte jest życie...?

wtorek, 1.grudnia.2009, 20:20
Jak czasem trudne i okrutne może stać się życie. Dzisiaj z koleżanką nie pisałyśmy spr z biologi, bo ja po chorobie jestem, a jej wczoraj ojczym zmarł. Babka kazała nam poukładać jakieś rzeczy, ale koleżanka była tak zdołowana, że kazała nam się przejść po szkole pogadać. W sumie nie wiedziałam jak mam jej pomóc, bo nigdy w życiu nie doświadczyłam śmierci bardzo bliskiej mi osoby. Przychodzę do domu, a mama ze łzami w oczach mi, że mój kuzyn nie żyje. Znaleźli go w lesie powieszonego. Ponoć
popełnił samobójstwo, nie zaliczył roku na studiach i jakiś egzaminów. Ale nic nie było po nim widać, nikomu się nie przyznał. Dopiero wujek dowiedział się o wszystkim dzwoniąc do jego kolegi. A najgorsze jest to, że on już to chyba planował. Powiesił się w lesie, koło własnego domu. Sama w to nie mogę uwierzyć. A jego młodszy brat, w moim wieku strasznie się załamał. Zdemolował cały dom, przystanek, w końcu rodzice zawieźli go do wujka. Ale będzie mu bardzo ciężko, w końcu kiedyś będzie
musiał wrócić do domu a codzienne przechodzenie obok lasku będzie mu wszystko przypominać. Zastanawia mnie fakt, że na nk nie miał żadnych zdjęć dopiero parę dni przed swoją śmiercią dodał pierwsze. Może dlatego, żeby wszyscy go zapamiętali. Nie wiem? Z tego co się dowiedziałam to po weekendzie rodzice zawieźli go do miasta na pociąg do Krakowa. Wysłał im smsa, że jest na miejscu wszystko dobrze, a na za parę godzin policja przyszła do domu, żeby zidentyfikowali ciało. No jakaś masakra. Jak to
w ogóle mogło się stać. W ogóle straszne jest to, że przesz tyle lat z nim nie gadałam. Ciągle mieliśmy do niech jechać, ale wiecznie czasu nie było. Tyle co go widziałam przelotnie, jak przyjechał do dziadka i tyle. Nawet cześć mu nie powiedziałam bo się nie widzieliśmy. Świat jest czasami bezsensu.

New Moon

piątek, 27.listopada.2009, 16:41
Miałam iść jutro do kina z pati na księżyc w w nowiu, ale bidula się rozchorowała i nie miałam z kim iść. Za to namówiłam siostrę i wybieramy się dzisiaj na 18:20. Już się nie mogę doczekać, obejrzałam wszystkie zwiastuny na internecie i muszę zobaczyć ten film, bo pierwsza część była super! A tak pyzatym to powiedziałam Wojtkowi, ze nie chce z nim iść na studniówkę, nie lubię takich imprez. Ja w ogóle żadnych imprez nie lubię... A co do związków to konie, mam przyjaciółki, jednego przyjaciela, który pomaga mi w sprawach sercowych no i dobrych kumpli z którymi można się po wydurniać. To mi musi starczyć, nie chce więcej, tak mi jest dobrze i już:)

To się porobiło

czwartek, 26.listopada.2009, 13:40
Matko co za straszny dzień. Człowiek siedzi sobie chory w domu, gada z kumpelą przez gg a tu nagle telefon. Od kogo, ...hmm, trudno nie zgadnąć, od Wojtka. Szybko odrzuciłam połączenie i wyłączyłam telefon, jakby chciał drugi raz zadzwonić;> No a potem słyszę dzwonek do domofonu, podnoszę słuchawkę myślałam, że to siostra, a to, Wojtek. Chciał żebym zeszła, żebym z nim pogadała, ale mu tłumacze, że chora jestem i raczej nie mogę, no i się odczepił poszedł. Wiem, że trochę chamsko, no ale mam w dom, i poza tym o czym ja miałabym z nim gadać;> No a teraz mu napisałam na gg co o tym wszystkim myślę, bo miała z nim pogadać już o tym wcześniej. Napisał mu to, Wojtek chyba musimy sobie coś wytłumaczyć.
Nie wiem co do mnie czujesz, czy cokolwiek, ale ja przez ten cały czas traktowala Cię jako najlepszego kumpla. Myślałam, że z czasem z mojej strony, poczuje cos do ciebie, no ale tak się nie stalo. Więcnie chciałabym żebyś mnie źle zrozumiał i pomyślał sobie za dużo. Miałam z tobą o tym już wcześniej pogadać, no ale się rozchorowałam, musiałam ci to napsać chodźby na gg...
Mam nadzieje, że dałam mu do zrozumienia.

Choroba

środa, 25.listopada.2009, 16:12
Długo nie pisałam, bo tak długo chora byłam. Tydzień w łóżku z wirusem, który przetorował drogę bakterią. Aktualnie mam zapalenie oskrzeli, ale mam nadzieje że mi przechodzi. Zresztą już nie śpię całymi dniami, tylko kaszle. 2 tygodnie wolnego od szkoły, to jakiś cud, tylko teraz te wszystkie zaległości trzeba odrobić ;> A tak właściwie to pisze bo mam problem, z zupełnie innej beczki. Wojtek coraz częściej mnie wkurza, a dzisiaj na gg mi pisze, czy chce z nim iść na studniówkę. Sama już nie wiem, bo jak pójdę to sobie nie wiadomo co pomyśli, a ja go tylko jak kupla, nic więcej. Co mam zrobić, doradźcie.

Noc filmowa, Wojtek i inne sparwy;>

sobota, 14.listopada.2009, 15:05
Wczoraj byłam na nocy filmowej w szkole. Jednym słowem jakaś porażka! Puścili same nudne filmy, jedyny, który obejrzałam to było 21, nawet fajny był, tylko trzeba było czytać, a tak poza tym to przez 3 godziny opowiadałyśmy sobie z kumpelami kawały i robiłyśmy dziwne rzeczy, tak jak większość ludzi, która wyszła po prostu z filmu, na którym się zasypiało. Do domu wróciłam kolo 6, no i poszłam spać, ale o 10 musiałam jechać po buty narciarskie, których i tak zresztą nie kupiłam;> A tak w ogóle, to wczoraj cały dzień myślałam nade mną i Wojtkiem i stwierdziłam, że to nie ma trochę sensu, bo ja go traktuje jak kumpla i nic większego do niego nie czuje i nie chce, ale nie wiem jak z jego strony. Nie pasujemy do siebie, może jemu się zdaje, że tak, ale jak dla mnie on jest za spokojny, potrzebuje kogoś porąbanego tak jak ja...A tak w ogóle to planujemy w sobotę 28 z dziewczynami iść do kina na księżyc w nowiu a potem sobie zrobić babski andrzejkowy wieczór. Mam nadzieje, że pomysł wypali:)

11 listopada-prawie jak sobota

środa, 11.listopada.2009, 17:06
Niby dzisiaj środa, a ja czuje się jakby była sobota, więc jutro niedziela i można poleniuchować, a tu no cóż...jest środa i jutro czas iść do szkoły po dniu wolnego. Jeszcze zacząć dzień sprawdzianem z matmy;> Eh...

Jak ja nie lubię poniedziałków.2? Co to ma być?

poniedziałek, 9.listopada.2009, 21:17
Cóż za okropny dzień! Dostałam dwie 2 z chemii, kolejną z kartkówki z angola też oczywiście 2 , ale tym razem z +, no a z opisu diagramu 3+, bo dostałam tragiczny, że nie wiedziałam o czym on jest;> No trudno, jutro może się zgłoszę, żeby znowu z niego odpowiedzieć. No a potem na tańce poszłam i co się okazało, no co... Zajęliśmy 1 miejsce z tańcem Michaela Jacksona i 3 z kan kanem:D I będzie szóste czka na koniec w wf-u :D

Jeszcze tylko 10 dni do zmierzchu, i 4 dni do nocy filmowej:)

Porażka...

środa, 4.listopada.2009, 16:47
Kurde... fatalny dzień. Zaczęłam dzień od zepsucia się mojej drukarki, a musiałam pilnie wydrukować moje podanie o zmianę specjalizacji. Także szybko się zebrała, żeby wydrukować w szkole i co..w szkole też się zepsuło;> No mówi się trudno, jutro będę biegać za podpisami. Potem przyszyła kolej na historie-oddawanie sprawdzianów. Jestem z siebie dumna miałam 4 punkty na 30 możliwych, i dostałam kapę...jak większość mojej klasy, więc buszi stwierdził, ze możemy jeszcze raz to napisać, i wtedy kapy nie będą nam się liczyć. No a potem angol, podstawa, kartkówka ze słówek, oczywiście Agnieszka nie wie, ze transparenty znaczy przeźroczysty, bo mi się to kojarzyło z transparentem, taką białą płachta na której coś pisze. No a następnie 2 godzinny spr ze speca z angola, wypracowanie spoko napisałam, gorzej było ze słownictwem. Bo na specu nie ma, ze przetłumacz zielona trawa czy coś tam, jest np. zielona zadbany trawnik rozciągający się ku rzece. Porażka. Dobra koniec szkoły, czas wypocząć, jutro nic nie mam, jedynie szoku jak dostane moją kartkówkę z wosu ;p No a teraz idę się udać na popołudniową drzemkę, albo nie...najpierw obejrzę eagle eye a potem drzemka:D

eh..co za dzień, co za tydzień

poniedziałek, 2.listopada.2009, 20:24
Taaa...nie ma to jak mieć 2 spr w jednym dniu z tego samego przedmiotu, ale z zupełnie innych działów. Kartkówka z chemii, a nawet 2 nawet do przeżycia, na pierwszej prawie wszystko ściągnęłam od kumpelki, na drugą trochę więcej umiałam. A potem bezcenna radość na wieść, że sprawdzian z fizyki został przesunięty za kolejny tydzień. No i cały dobry i nastroju humor popsuł mi się trochę po próbie. Miałam być zapasową dziewczyną, która zatańczy w razie, czego jakby, któraś zachorowała, a tu się okazuje, że kumpela nie może tego tańca zatańczyć, bo on niby go nie tańczyła, cóż na występie pół roku temu jakoś umiała układ, a poza tym i tak tam jedzie na ten festiwal tańczyć drugi taniec, to po cholerne ma nas jechać 2 i każda ma tańczyć po jednym tańcu, skoro ona by mogla zatańczyć oba, no cóż, a druga kumpela, która miała to teoretycznie tańczyć, wykiwała mnie mówiąc, ze ma dwa spr z czego tak naprawdę miała tylko jedną kartkówkę ze słówek z angola..;> Nie to co, ja, zmieniam spece i przydało by się być na tych nowych lekcjach..no cóż...Już nie marudzę;p Do jutra:)

Weekend-podsumowanie

niedziela, 1.listopada.2009, 18:21
Czas by chociaż raz podsumować część mojego życia.Może to na razie tylko podsumowanie 2 dni, ale zawsze coś. Więc zaczniemy od soboty. Jak zawsze poleniuchowałam trochę, trzeba w końcu się wyspać porządnie po całym tygodniu wstawania do szkoły. No a potem zasiadłam do nauki czytając streszczenie dziadów i robią z tego kolejne streszczenie. Ta książka jest naprawdę beznadziejna. Na początku nic tylko albo śpi człowiek, albo wstaje, za chwile, hmm, śpi, za 5 minut, trudno się domyśleć, co robi, otóż kochani znowu wstaje. Przeszłam do sceny 4 myślałam, ze już wstawanie i kładzenie się spać się skończyło, a tu proszę co, tylko bohater się zmienił, w kolejnej scenie znowu to samo, tym razem w roli głównej jakiś ksiądz. No proszę wa, co to w ogóle ma być, mógł już iść spać wyspać się i wstać na dłużej coś zrobić, beznadzieje. No a potem lepsza część dnia mojego sobotniego dnia, poszłam z Wojtkiem na bilard, bidak upierał się by po mnie przyjść, no kurcze jakbym sama nie potrafiła dojść, no ale tak się upierał, że mu uległam.. Nie miałam wtedy passy, bo hm...cały czas przegrywałam, nie potrafiłam wbić nawet wszystkich bil...no ale bardzo miło za to spędziłam czas z ni...no cóż, przejdźmy zatem do niedzieli. Poszłam na groby, wymarzłam, zjadłam bogracz i koniec opowieści. A teraz czeka mnie meczący tydzień z 7 sprawdzianami. Spoko, zdam relacje, jak przeżyje ten makabryczny kolejny tydzień szkoły. pa:)

Zwariowany tydzień...

sobota, 31.października.2009, 11:10
Długo dosyć nie pisałam, ale wiadomo 2 klasa liceum, pełno sprawdzianów, kartkówek, więc trzeba się uczyć. Następny tydzień znowu zawalony, w poniedziałek 2 spr z chemii i z fizy w środę 3 godziny spr z angola, godzinę ze słówek z podstawy, a na specu 2 godzinny sprawdzian połączenia pisania, słuchania i w ogóle wszystkiego. Tydzień temu, nie wiem czy już o tym pisałam czy nie, byłam z Wojtkiem w planetarium, miał wymyślić coś oryginalnego, i wymyślił. Nawet fajnie było, byliśmy jako jedyni młodzi i kurcze pielgrzymka dziadków. Kto w niedziele, chodzi na wycieczki;> No a dzisiaj chciał iść na lodowisko, ale otwierają je dopiero dzisiaj po raz pierwszy i zlikwidowali wypożyczanie, więc raczej nie możemy iść, a tak poza tym to coś sobie na wf ze stopą zrobiłam, bo nie mogę jej zginać...także zaproponowałam wyjście na bilard,... myślę, że jak zawsze miło spędzę czas.. Mam nadzieje, że nic sobie tak za bardzo do serca nie weźmie i nie będzie oczekiwał ode mnie nie wiadomo czego, bo ja jakoś nie chce się z nim wiązać czy nie, chce, żeby był moim najlepszym kumplem, bo w związkach potem to różnie bywa, a przyjaciel jest na całe życie...no prawie zawsze... Wiem jak to było w gimnazjum, teraz z moim byłym, choć trudno go nazwać, bo nasz związek był jakiś dziwny, nawet trudno było go nazwać związkiem... bardziej kumpluje i gadam teraz z jego kumplem, który zawsze mi pomagał i pomaga dalej. Myśl,ę, że takie rozwiązanie jest naprawdę lepsze, niż wiązanie się teraz z kimś, na związek jeszcze przyjdzie pora...
Wczorajszy angielki był naprawdę zabawny. Pierwsze zajęcia i w ogóle. W czerwcu zapisywałam się do grupy z Moniką, bo chciałam, żeby mnie dalej uczyła, spoko babka zrozumiała akurat te same godziny w te same dni, wszystkim pasuje spoko. Wczoraj przychodzę na zajęcia i co się okazuje, że zmienili nam sale, spoko rozumiem, trochę zamieszania z tym było, bo źle numerki na salach było, ale ok. Po czym na zajęcia przychodzi koleś, no cóż. Coś im się najwidoczniej pomieszało, ale gościu fajny nawet, no a jutro kolejne zajęcia tym razem z native. Ciekawa jestem czy coś rozumiem z tego jego gadania;p A tak poza tym , to Wojtek zaproponował mi spotkanie, w sobotę... Zaczynam się bać:P

Nic nie czuje...

sobota, 17.października.2009, 11:22
No tak, po 5 dnach leniuchowania i 2 dniach szkoły, przyszła pora znów na odpoczynek:) No cóż, dużo nauki, przygotowanie do geografii, sprawdzian z chemii, do przeczytania 2 lektury i napisanie wypracowania. No trudno trzeba sobie jakoś dać z tym radę. A co do Wojtka, to już sama nie wiem. We wtorek zamiast do szkoły, poszłam z nim do parku, fajnie było, miło. Pogadaliśmy trochę, tylko jest mały problem... Ja w stosunku do niego nie czuje nic...kompletnie, Brak zauroczenia, zakochania...nic... Nawet nie wiem czy jest on moim bliskim przyjacielem, co prawda rozmawiam z nim o wszystkim, no ale wiadomo, nie ma to jak kumpele... Tak właściwie, jest on jakby częścią mnie, praktycznie wiem o nim wszystko, bo dobrze znam siebie, a on jest dokładnie taki jak ja... Do końca nie wiem czy tego szukam...

Bardziej niż najbardziej pozytywnie:)

wtorek, 13.października.2009, 09:53
Choć pogoda brzydka jak cholera, zimno i pada deszcz, to jakoś tak od wczoraj tryskam energią szczęście. Wczoraj, ach co to był za dzień. Umówiłam się z Wojtkiem, żeby iść na wykład. Miał się rozpocząć 15 po, no ale, że byłam trochę wcześniej w szkole, i nie miałam lekcji to z kumplem z klasy wzeszliśmy już do środka sali. No i Wojtek nie przyszedł, mówię spoko, pewnie mu coś wypadło, albo był głodny bo miał wcześniej lekcje. Wykład się skończył, idę w strunę szafek, patrze a Wojtek czeka. Czekał na mnie godzinę, bo babka z angola ich trochę przytrzymała dłużej i nie chciał wchodzić w trakcie wykładu. No ja to bym poszła do domu, a on zaczekał. Dzisiaj się z nim umówiła, mam nadzieje, że nie będę paplać bez sensu, albo ogarnie mnie pustka i nie będę umiała z siebie nic wykrztusić... Trzymać kciuki:)

Poniedziałek, taaa

poniedziałek, 12.października.2009, 12:16
No tak...zaczęłam poniedziałek od dnia wolnego. Nie, że uciekłam ze szkoły, czy coś z tych rzeczy...po prostu moja klasa pojechała na wycieczkę, no a ja nie. Nawet nie smutno mi z tego powodu, bo ciągle pada i pada, więc ta cała wycieczka to tylko siedzenie w pokojach i chlanie, co dla mnie jest totalnym bezsensem. No a tak poza tym, to rano byłam u okulisty. Moja mama nie mogła zamówić na jakąś późniejszą godzinę, tylko na 8 rano, więc musiałam wcześnie wstać żeby się jakoś ogarnąć. No, ale co najważniejsze, moja wada nie pogarsza się już, od 2 lat jest taka sama, teraz tylko czeka mnie kupno nowych oprawek, bo te są już małe no a szkła tak porysowane, że ledwo co widzę;p No a na 15 na wykład do szkoły idę, mam nadzieje, że będzie również ciekawy jak poprzedni. Buś:*

Bratnia dusza

sobota, 10.października.2009, 18:48
Jak już wspominałam, jakiś niecały miesiąc temu spotkalam badrzo milego chlopaka, no i tak sobie z nim pisze na gg i okazuje się, jakbym rozmawiała z samą sobą. Tylko, że to ejst tak jakby moja druga wersja bardziej humanistyczna, jedyne co nas tak bardzo rożni, on humanista ja bardziej nauki cislełe. A tak poza tym, lubimy to samo jeść, tego samego słuchamy, wogole... dokładnie wypisz, wymaluj ja. Coś jak bratnia dusza, ja rozumiem jego, on rozumie mnie, bo przez to samo przechodziliśmy i jesteśmy w podobnych sytuacjach.

Październik i miesiąc po wakacjach

sobota, 3.października.2009, 12:48
Niestety trzeba się pogodzić z tym, że już miesiąc nauki za mną, a wraz z tym i wakacje. Ciepłe dni wakacyjne, zamieniły się w brzydką szarugę. Na dworze coraz zimniej, słońce coraz niżej się unosi, z drzew zaczynają spada liście. Czasem tylko żółte, czasem czerwone. Jesień już nastała, lato się skończyło i pora skupić się na nauce i odliczać do kolejnej dłuższej przerwy, albo do kolejnego weekendu. No cóż, takie życie ucznia. Pełno sprawdzianów, kartkówek, pytań, opowiadań, streszczeń, a to wszystko by za rok zdać maturę i iść dalej w życiu ucząc się nowych rzeczy. No, ale w szkole można przynajmniej pogadać z przyjaciółmi, spędzić chociaż ciekawe przerwy, to jedyne co lubię w szkole. A o przyjacielach to jedno słowo, poznałam fajnego kolegę. Jeździłam z nim cały czas tramwajem w 1 klasie, na początku 2 koleżanka z podstawówki nas sobie przedstawiła. Okazało się, że chodził ze mną do gimnazjum, ale go nie kojarzyłam za bardzo. Raz się zdarzyło, ze codziennie jechaliśmy tym samym tramwajem,no i w końcu do niego zagadałam. Po tygodniu gadania w tramwaju napisałam o niego na gg. No i na razie gadamy ze sobą, ostatnio przegadałam z nim 2 godziny, nawet nie wiem o czym. Gadamy o wszystkim, kolorach, pogodzie, filmach i innych pierdołach. Przynajmniej humor mi się pooprawia, gdy z nim piszę. Dobra kończę, czas do nauki siadać i napisać o jakimś durnym mieście europejskim, i to w dodatku po angielsku. Trzymać kciuki:)

Nowy rok szkolny

czwartek, 24.września.2009, 18:38
Taaa, wakacje już minęły;( Ciepłe nocy, gwieździste niebo zamieniają się powoli w szarugę, smutną rzeczywistość, przytłaczająca szkołę... Pierwszy tydzień w szkole luz, trochę wyrozumiałości po wakacjach, ale to co się dzieje teraz... No proszę, ja chce do 1 klasy. Jak na razie pełno spr, kartkówek, pytań. W tym tyg w jednym dniu miałam spr z chemii, kartkówkę z polaka i fizy, a z Hiszpana nam na szczęście przełożyła i dobrze, bo byśmy nie wyrobili. Aczkolwiek mi tam Hiszpan nic nie przeszkadza, bo na każdej kartkówce ściągam, bo nie jestem się w stanie wyuczyć tysiąca słówek... No ale cóż przejdźmy do rzeczy ciekawszych;) Ostatnio miałam urodziny, tak tak, ale dopiero 17, więc dopiero za rok wielkie świętowanie, nawet nie wiem czego, że co, że będę mieć 18 lat i będę rok starsza, eh... No a tak poza tym to koleżanki zabrały mnie na bilard, pierwszy raz grałam no i nawet fajny był, a w ten weekend najpierw jadę do koleżanki do Krakowa świętować nowe mieszkanie, a w niedziele, jadę do Rudy. Jeee.. pierwszy raz, sama, normalnie autobusem, mam nadzieje, że trafie:P A w spawach miłosnych nic, jak na razie poznałam kolegę od chłopaka mojej przyjaciółki, i dopiero w niedziele go zobaczę bo tak to na razie tylko na nk...No zobaczymy:)

Wakacje

poniedziałek, 29.czerwca.2009, 11:45
No cóż, już jeden tydzień wakacji za mną. Ale tak zaprawdę to wakacje rozpoczynają się dla mnie dopiero w lipcu, bo ta końcówka czerwca to praktycznie zawsze siedzę w domu i nic nie robię;p No a jutro wyjeżdżam do Czechowic, gdzieś koło Gliwic. Na pewno będzie fajnie, bo jadę z moimi ukochanymi ludźmi:) Wracam w czwartek, a potem na wieś na cały miesiąc. Uwielbiam to... Mam tylko nadzieje, że pogoda będzie ładna i już przestanie padać deszcz, a burze sobie pójdą bo nienawidzę ich:P Dobra, kolejna notka jak wrócę z czeszek;p

Koniec roku szkolnego! NARESZCIE WAKACJE!

piątek, 19.czerwca.2009, 20:40

Taaa...nareszcie, co mi się podoba w szkole, to zawsze kiedyś musi się skończyć. Tak więc dzisiaj, koniec roku szkolnego i ubłagane wakacje. Co prawda jak na razie całe 2 tyg ciągle pada, ale myślę, że pogoda mi dopisz przez te całe 2 miesiące. Ale powiem szczerze, że jestem trochę rozczarowana, bo zawsze na koniec roku, ze szkoły wracałam z dyplomami, jakimiś książkami, i innymi pierdołami no i oczywiście ze świadectwem z paskiem...a teraz ..hmmm liceum, no i raczej ciężko jest, no i pierwszy raz bez paska..o nie:P No, ale i tak ładnie wyszłam 4,38 jak w bardzo dobrym liceum to naprawdę nieźle. Wolę mieć taką średnią niż, jak moja koleżanka z biologii 6, a maturę podstawę ledwo zdała. No dobra koniec tematu o szkole, bo się już skończyła. Rozpoczynają się wakacje, no i pora coś zmienić. Tak, po pierwsze fryzura...farbuje się. Dzisiaj kupiłam szampon koloryzujący, chciałam kupić bursztynowy blond, ale nie było i wzięłam miodowy bursztyn. Mam nadzieje, ze ładnie wyjdzie, bo dopiero jutro się zafarbie. No a tak poza tym, to idę sobie na kręgle na środę, bo są jakieś zniżki w scc, i będzie git. A tak wracając do moich rozważań nad facetami to stwierdziłam jedno, życie w związku jest po pierwsze zobowiązujące w 2 strony, po drugie nie możesz się oglądać za innymi, po 3 ileż można z jedną osobą. Może kiedyś mi się zmieni moje patrzenie na świat, ale na razie są wakacje i pora odpocząć od wszystkiego i od wszystkich. pa:*

Czerwcowy długi weekend

poniedziałek, 15.czerwca.2009, 14:24

Oj co to się działo... w skrócie opisze, ale myślę, że moje słowa nie są w stanie opisać tego co się działo.
Czwartek:
Jak to w Boże Ciało, trzeba było wstać wcześnie, iść na procesje,potem na mszę, a potem na ogródek:D No i tak sobie idę wyletniona ja w krótkich spodenkach, bluzka na ramiączkach, moja siostra sukienka no i idziemy na ogródek koło scc, no i się zatrzymujemy na pasach, by przepuścić auto(dodam, że koło dębowych tarasów), no i nagle kupicha sobie jedzie;p I się na nas tak dziwnie popatrzył, bo my takie wyletnione, a tu kropić zaczęło, zero słoneczka, tylko same szare chmury... ale potem na szczęście się wypogodziło, był grill... no dobra kolejny dzień

Piątek:
Nic się nie działo, normalnie nic. Poleżałam dłużej w łóżku potem na kompa, tv, jakiś film oglądałam, koniec...lecimy dalej

Sobota:
Wyjazd do Żywca->Zarzecze, do domku naszej koleżanki, na dwa dni. Ale wcześniej skoczyłam na zakupy do scc, żeby mama się nie wkurzała, ze znowu jakieś zakupy robię, to zostawiłam
wszystko u babci na razie na przechowanie;p Dzisiaj po to idę;p No ap ropo wyjazdu, fajnie było w sobotę, bawimy się z psami bo ma goldena retrievera-Martin i maltańczyka- Swanky. I
nagle jakaś babka, podbiega do bramki i krzyczy, żebyśmy oddali jej jej białego psa, chodziło jej o tego maltańczyka-Swankiegho. No to schowaliśmy psy do domu, myśląc, ze tej pani pies dostał się do środka i biega i zaraz mogły by psy od mojej koleżanki pogryźć. Ale pani weszła a psa nie ma...i ona upiera się, ze ten swanky to jest jej pies, że go
ukradliśmy., Pokazaliśmy jej na smyczach oba psa, z imionami na obrożach, a ta twierdzi no dobrze to nie mój pies, a za chwile do niego moje kochanie, słoneczko. I potem sobie poszła , bo ją wywaliliśmy i ryczała z domu od siebie, że pożałujemy i w ogóle. No ale, cóż na
następny dzień jej lolek się znalazł...dziwna kobieta-z sosnowca jak się dowiedzieliśmy, więc wiadomo;p

Niedziela:
Poszliśmy na łódki, mieliśmy niby 4 godziny, ale pływaliśmy tylko 2. Pierwszą godzinę pływałam w kostiumie, żeby się ładnie opalać, lecz zaczęło strasznie wiać, coś nie nas porywało, łódka zaczęła na jedną stronę lecieć no i była akcja ratunkowa- szybki wkładanie kapok, ale daliśmy rade. No i jak już dopłynęliśmy do brzegu, to kurczaczki pieczone, opaliło mnie jak miałam kapok i jak dotąd mam cale spalone ramiona i uda i cierpię;p
Podsumowując, weekend się udał:)

2009
maj (8)
czerwiec (7)
wrzesień (1)
październik (7)
listopad (9)
grudzień (5)

2010
styczeń (5)



navigacja

autobiografia
favoryzuj

kięga gości

wpisz się
zobacz

design

Claudia
Thecoracje